Stomia - co dla europejczyka to nie dla polaka

Stomia - co dla europejczyka to nie dla polaka

Różne powody, na przykład choroba nowotworowa, powikłania pooperacyjne, wady wrodzone, kamica nerkowa, a także urazy powypadkowe mogą prowadzić do konieczności usunięcia jelita lub części układu moczowego. W konsekwencji dotychczasowe ujścia treści jelitowej (lub moczu) nie mogą być już używane. Obrazowo można to wyjaśnić w ten sposób: została przerwana droga od spożycia do wydalenia.

Podczas zabiegu operacyjnego chirurg wytwarza nowe ujście w nowym miejscu. Takie nowe ujście nazywane jest stomią lub przetoką. Słowo „stomia” pochodzi z języka greckiego i oznacza „usta” lub „otwór”. Tak więc w znaczeniu chirurgicznym chodzi o operacyjne wytworzenie ujścia jelita lub dróg moczowych na powłokach brzusznych.

Każda osoba ze stomią powinna dobrać sobie taki sprzęt, który spełni jej wszystkie oczekiwania, zagwarantuje bezpieczeństwo, dyskrecję i wygodę. Porównując jakość worków stomijnych, których dziś się używa z modelami sprzed 10 lat, można śmiało powiedzieć, że dokonała się w tej dziedzinie prawdziwa rewolucja.

Dostępny dziś na rynku sprzęt stomijny spełnia najważniejsze warunki: jest szczelny dla treści jelitowej i gazów (a więc – dyskretny), skutecznie chroni skórę wokół przetoki, zabezpiecza ją przed podrażnieniem i odparzeniem (a więc – jest pewny i bezpieczny) oraz nie ogranicza aktywności życiowej (a więc – jest wygodny).

Stomicy w całej Europie mają przeważnie bezpłatny dostęp do potrzebnego im sprzętu stomijnego. Mogą wymieniać woreczki na nowe nawet dwa, trzy razy dziennie, w zależności od potrzeb. Często zdarza się przecież np. biegunka.

Polacy nie mają dostępu do takich luksusów. Przyznano im bowiem skromny limit gotówkowy (300 zł, 400 zł lub 480 zł miesięcznie – w zależności od rodzaju stomii).

Co dziwne – w Ministerstwie Zdrowia trwają prace, aby ten limit ograniczyć. Ministerstwo Zdrowia planuje w najbliższym czasie wprowadzić 30% dopłatę przez pacjenta!!! Spowoduje to niemożność zrealizowania i tak skromnego przecież limitu dla bardzo wielu spośród ok. 26 tysięcy chorych. Tym samym wyłączy ich z w miarę „normalnego” życia. W większości są to bowiem ubodzy emeryci.

Podobne teksty