Psychodermatologiczne spojrzenie na łuszczycę

Psychodermatologiczne spojrzenie na łuszczycę

Skóra to największy organ ludzkiego ciała. Jest narządem zmysłów – przekazuje bodźce między światem zewnętrznym, a naszym organizmem, chroni pozostałe tkanki, jest wyznacznikiem poczucia piękna, ma ogromny wpływ na nasz wygląd oraz… psychikę.

Poważne i często nieestetyczne zmiany skórne wpływające na wygląd zewnętrzny - takie, jak w przypadku łuszczycy - potrafią wpędzić chorego w ciężką depresję, która często jest groźniejsza od samej choroby. Jak to możliwe?

Problem łuszczycy dotyka coraz większej liczby osób. Jedną z głównych przyczyn zachorowalności na łuszczycę (poza czynnikiem genetycznym) są czynniki emocjonalne, w tym stres, którego coraz trudniej ustrzec się w nowoczesnych społeczeństwach. Erozja więzi rodzinnych i towarzyskich, coraz ostrzejsza rywalizacja, kult sukcesu, czy wreszcie kryzysy ekonomiczne, to tylko niektóre zjawiska wpływające na psychikę współczesnego człowieka. Kiedy pojawiają się objawy choroby – różnej wielkości różowe lub czerwone plamy pokryte charakterystyczną srebrzysto-białą łuską - mało kto przypuszcza, że rodząca się choroba może być wynikiem stresującego trybu życia.

Leczyć ciało i duszę

O tym, że wygląd znacząco wpływa na samopoczucie człowieka wiemy od dawna. Choroby związane z brakiem akceptacji ciała i powierzchowności często stają się przyczyną depresji lub gorączkowych poszukiwań coraz to nowszych i bardziej inwazyjnych metod utrzymywania bądź poprawiania urody. Kiedy wykryto, że wiele powszechnie występujących schorzeń skórnych, m.in. łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, trądzik różowaty czy łysienie plackowate, może mieć podłoże emocjonalne, zaczęto bliżej zastanawiać się nad wpływem psychiki na ciało człowieka. Tak powstała psychodermatologia, dziedzina łącząca w sobie zagadnienia dermatologii, psychologii oraz psychiatrii, a nawet medycyny estetycznej, gdzie leczenie obejmuje nie tylko farmakoterapię, fotochemioterapię i inne zwyczajowo stosowane kuracje, lecz również terapię psychologiczną.

W Europie istnieje kilka organizacji skupiających specjalistów psychodermatologii, z których największe to European Society for Dermatology and Psychiatry (ESD&P) oraz European Academy of Dermatology and Venerology (EADV).

Psychiczne skutki fizycznego rozwoju choroby

Zrozumienie połączenia ludzkiej skóry ze sferą psychiczną nie jest łatwe. By zobrazować ten związek można posłużyć się przykładem związanym z uczuciem strachu, znanym każdemu człowiekowi. W sytuacji zagrożenia nasze zmysły wyostrzają się, a na powierzchni ciała może pojawić się tzw. „gęsia skórka”. To najprostszy obraz powiązania sfery psychicznej i emocjonalnej z naszą fizycznością. W przypadku poważnych schorzeń skórnych, jak np. ciężka postać łuszczycy, związek ten jest o wiele silniejszy.

Łuszczyca to choroba przewlekła i nieprzewidywalna. Cechuje się samoistnym ustępowaniem (remisją), a następnie nagłymi nawrotami objawów. Podobnie wygląda życie chorego – niestabilność emocjonalna częsta może występować często, ponieważ każdy etap łuszczycy generuje negatywne bodźce emocjonalne. Traktując chorobę jako proces, można wymienić kilka etapów jej trwania:

  • Początek choroby – pojawiają się zmiany skórne, które wywołują u chorego raczej irytację, niż niepokój. Podejrzenia padają początkowo na reakcję uczuleniową organizmu, jednak długo utrzymujące się plamy stają się powodem większych obaw.
  • Zdiagnozowanie choroby – w czasie wizyty u lekarza pacjent dowiaduje się, że cierpi na łuszczycę. Ten moment staje się początkiem długiej i trudnej drogi w kierunku akceptacji choroby. Wstępną fazą jest niedowierzanie, zaprzeczanie chorobie, kiedy pacjent nie potrafi połączyć obrazu łuszczycy z obrazem swojej osoby.
  • Rozwój choroby – wraz z upływem czasu objawy nie ustępują. Regularne przyjmowanie leków, problemy z utrzymaniem właściwej higieny, konieczność częstej zmiany odzieży – tak rewolucyjne zmiany w życiu chorego wywołują bunt i gniew. Jest to czas bardzo silnych negatywnych emocji. Pojawiają się pytania: „dlaczego ja?”, „czym sobie na to zasłużyłem?”. Kolejny krokiem są pertraktacje – jeśli choroba ustąpi - zmienię swoje postępowanie, będę bardziej dbał o siebie, o rodzinę, będę lepszym człowiekiem.
  • Ciężka postać łuszczycy – nasilenie objawów nie pozostawia złudzeń. Leczenie jedynie łagodzi objawy, pacjent jest zmęczony walką z chorobą. Uświadamia sobie, że nigdy nie wróci do pierwotnego stanu zdrowia i jedynym wyjściem jest pogodzenie się z tą myślą. Na tym etapie często objawia się depresja. Jest to decydujący moment w całym procesie. Jeśli pacjent zaakceptuje w końcu zaistniałą sytuację, będzie mógł na nowo ułożyć swoje życie – nauczyć się życia z łuszczycą.
  • Okres wyciszania choroby – na tym etapie chory doznaje ulgi, może na chwilę zapomnieć o zewnętrznej formie łuszczycy, a tym samym po części o samej chorobie. Początkowo pacjent jest nieufny, liczy się z tym, że być może doświadcza jedynie chwilowego złagodzenia objawów, po którym nastąpi nawrót choroby.
  • Okresy remisji, mimo ustąpienia lub znacznego złagodzenia objawów - to w początkowym stadium niejednokrotnie czas niepokoju i ciągłego strachu. Gdy poprawa stanu zdrowia trwa dłużej, chory nierzadko zapomina o swojej przypadłości. Jedynie regularne przyjmowanie leków i okresowe konsultacje z lekarzem prowadzącym przypominają o łuszczycy.
  • Okres ponownego pojawienia się objawów – na tym etapie pacjent doznaje ponownego pogorszenia nastroju, ponieważ jest świadomy zbliżających się poważnych zmian w swoim życiu, na które trudno się przygotować (przede wszystkim w wymiarze psychicznym).
  • Nasilenie objawów –wiele zależy od tego jaki stosunek do choroby ma pacjent. Zaakceptowanie choroby, swojego ciała i otwarcie na kontakty z otoczeniem pomaga w walce z objawami łuszczycy. Jednak w sytuacji, gdy chory jest w złej kondycji psychicznej, objawy mogą przybierać na sile, a działanie leków będzie osłabione.

To błędne koło powtarza się przez cały okres trwania choroby. Stres, który pojawia się na różnych etapach, dodatkowo potęguje lub przyspiesza wystąpienie objawów. Stąd tak ważne jest nastawienie psychiczne chorego i umiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami. Akceptacja choroby i opanowanie lęku może znacząco podnieść jakość życia pacjenta.

Jak poradzić sobie z własnym ciałem

Jedną z najskuteczniejszych form terapii związanych z akceptacją choroby jest bezpośredni kontakt z innymi chorymi. Wymiana doświadczeń to dobry sposób na opracowanie indywidualnej metody na życie z łuszczycą. Niezwykle ważna jest działalność stowarzyszeń pacjenckich, takich jak Ogólnopolskie Stowarzyszenie Chorych na Łuszczycę „Psoriasis”. W grupie innych chorych pacjent nie czuje się obco, przestaje być onieśmielony i zaczyna budować bliskie relacje z innymi, często obcymi ludźmi, równie ciężko doświadczonymi przez los.

Podobne teksty