Preparaty ochronne z filtrami anty-UV

Preparaty ochronne z filtrami anty-UV
Spis treści
  1. Ochrona przeciwsłoneczna
  2. Promieniowanie UV
  3. Trochę historii
  4. Filtry w kosmetykach
  5. Rak skóry
Naturalne mechanizmy chroniące naszą skórę przed nadmiarem promieniowania ultrafioletowego nie są wystarczające, zwłaszcza kiedy mamy zamiar się opalać i dłużej przebywać na słońcu. Poza tym nie jesteśmy w stanie obronić się skutecznie przed promieniami UVA, które potrafią wnikać głęboko w skórę, aż do poziomu skóry właściwej.

Naturalne machanizmy obronne skóry przed promieniami UV:

  • Martwe komórki warstwy rogowej naskórka odbijają zaledwie 5 % padających na skórę promieni UV.
  • Naskórek wystawiany często na działanie słońca broniąc się przed jego nadmiarem grubieje, stąd skóra osób nadmiernie opalających się czy to na słońcu czy w solarium staje się gruba, szorstka i sucha, gdyż zaburzony zostaje naturalny proces odnowy komórkowej. Skóra zostaje przykryta grubą warstwą zrogowaciałych, martwych komórek. Dlatego jedną z polecanych kuracji dla takich osób, jest zastosowanie preparatów z kwasami owocowymi. Takie zabiegi mogą nieco rozjaśnić i wygładzić skórę, ale zniszczeń, które już nastąpiły w skórze nie naprawią. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że kuracje silnymi kwasami nie powinny być przeprowadzane w okresie letnim, gdyż skóra staje się po takim zabiegu delikatniejsza i jest bardziej wrażliwa na działanie promieni słonecznych. Preparaty z niskimi stężeniami kwasów stosowane samodzielnie w domu, można używać z umiarkowaną częstotliwością także i latem, ale tylko na noc i w połączeniu z efektywną, codzienną ochroną skóry za pomocą kremów z filtrami.
  • Przyciemnienie koloru skóry czyli opalenizna, która pojawia się w wyniku zwiększonej produkcji melaniny właśnie pod wpływem promieniowania UV. Jednak o czym już dokładnie była mowa, nawet opalona skóra nie daje zbyt wysokiej protekcji. Ogólna ilość melaniny w skórze ludzi rasy białej wynosi tylko 1 %, daje to wysokość ochrony, którą można porównać do faktora SPF o wartości około 2-3. Jest to bardzo mało, nie można więc zdawać się tylko na ochronę przed promieniami UV jaką gwarantuje nam opalenizna. Opaloną skórę także trzeba dodatkowo chronić preparatami z filtrami ochronnymi. Nawet po 3-4 miesiącach intensywnego opalania się odporność białej skóry zwiększa się bardzo niewiele. Minimalna dawka promieni UV wywołująca rumień rośnie wówczas 2-3 krotnie w stosunku do skóry nie wystawianej na działanie słońca. Co oznacza, że jeśli przed uzyskaniem opalenizny nasza skóra bez użycia preparatu ochronnego ulegała poparzeniu po 15 minutach, to opalona skóra będzie odporna tylko dwukrotnie dłużej czyli nie chroniona ulegnie poparzeniu po ok. 30 minutach.

Ochrona przeciwsłoneczna

Dodatkową ochronę przeciwsłoneczną oferują nam preparaty promienioochronne, które zawierają różnego typu substancje ochronne.

Substancje ochronne ogólnie dzielimy na:

  1. Najważniejsze to substancje pełniące rolę filtrów ochronnych przeciw promieniowaniu UV. Dzielą się one ze względu na sposób działania na dwie podstawowe grupy:
    - filtry chemiczne
    - filtry mineralne (fizyczne)
  2. Substancje, które choć w pewnym stopniu łagodzą negatywne skutki działania promieni UV:
    - antyoksydanty zwalczające wolne rodniki powstałe pod wpływem promieni słonecznych
    - środki przeciwzapalne łagodzące skutki zbyt długiego przebywania na słońcu bez efektywnego zabezpieczenia stosowane w balsamach i kremach przeznaczonych po opalaniu.

O używaniu kremów ochronnych podczas opalania pamięta już wiele osób, choć co prawda jeszcze zbyt bardzo boimy się preparatów o wysokich faktorach, ale o tym co to jest dokładnie faktor i jaka powinna być jego wysokość nieco później. Natomiast jeszcze zbyt mało osób pamięta i chce się przekonać do poglądu, że kremów ochronnych z filtrami powinniśmy używać codziennie przez 365 dni w roku, niezależnie od pory roku czy pogody.

Promieniowanie UV

Na temat właściwości promieniowania UV pisałam już dokładnie w poprzednich tekstach jednak przypomnę najważniejsze fakty na temat promieni UVB i UVA.

To prawda, że UVB jest najintensywniejsze latem, a zwłaszcza w południe w słoneczny dzień, a jego negatywne skutki działania są szybko odczuwalne w postaci rumienia i poparzenia skóry. Łatwo można sobie skojarzyć, że UVB = (ang.) burning czyli dokładnie palący. Tak więc wydawałoby się, że kremami z filtrami powinniśmy interesować się tylko w okresie wiosenno-letnim.

Jednak prawdą jest także to, że promienie UVA są bardziej zdradzieckie, gdyż działają tak samo intensywnie przez cały rok, niezależnie od pory roku, dnia czy pogody. Potrafią przenikać przez szyby i chmury, tak więc nawet w pochmurny, jesienny dzień docierają do naszej skóry. Wiele jednak osób wciąż wogóle nie zdaje sobie z tego sprawy.

Promienie UVA są w dodatku na tyle podstępne, że niekorzystne efekty ich działania nie są odczuwalne od razu, nie powodują one powstawania rumienia skóry, natomiast ich nadmierne dawki kumulują się dając o sobie znać po latach w postaci przedwcześnie zniszczonej skóry, pokrytej zmarszczkami lub też w postaci zmian nowotworowych. Ten typ promieniowania możemy sobie kojarzyć jako: UVA = (ang.) aging czyli starzenie się.

Ponieważ lampy w solarium emitują głównie promienie UVA i to w zwiększonej nawet dwukrotnie dawce w porównaniu z ich zawartością w naturalnym promieniowaniu słonecznym, a mniej promieni UVB, dzięki czemu opalanie w solarium zwykle nie powoduje poparzeń, a mimo to daje efekt przyciemnionej skóry, dlatego właśnie działanie solarium może być tak negatywne i niebezpieczne. I dlatego też jego złych skutków nie odczuwamy od razu, gdyby tak było chyba nie miałoby ono tak wielu chętnych i nie korzystalibyśmy z solarium tak beztrosko. Przypomnę tylko, że podczas około 15 minut spędzonych w solarium skóra otrzymuje dawkę promieniowania UVA równą tej jaką otrzymalibyśmy po całodniowym pobycie na słońcu, a przecież oprócz tego wystawiamy jeszcze dodatkowo skórę w ciągu dnia na działanie naturalnego słońca. Cóż, po latach efekty zbyt częstych seansów w solarium dają o sobie znać, ale wtedy już będzie za późno by je zlikwidować.

Trochę historii

Ktoś może jednak po przeczytaniu tych wszystkich moich dotychczasowych tekstów stwierdzić, że przecież gdyby nie słońce nie moglibyśmy istnieć, towarzyszy nam ono od zawsze i nikt dawniej nie znał tych faktów na temat promieniowania, nie było też kremów z filtrami, a mimo to ludzie żyli normalnie. Poza tym wiele kobiet jako przykłady podaje swoje Mamy, które nawet nie miały możliwości korzystania z tylu kosmetyków, a tym bardziej kremów z filtrami, a mimo to wyglądają nadal dobrze jak na swój wiek.
Dużo w tym prawdy, ale jeśli już sięgnąć do odległej historii to dawniej ludzie nie żyli na tyle długo, by podstepna działalność słońca miała czas się w pełni ujawnić, pewnie dlatego dopiero niedawno - pod koniec XIX wieku zauważono, że promienie słoneczne mogą nam szkodzić i to bardzo. Poza tym już w XVIII wieku, kiedy jasna karnacja była oznaką szlachetności i wysokiej pozycji szukano metod ochrony przed słońcem. Co prawda trzeba przyznać, że nie dokonano wtedy dobrego wyboru, bo zaczęto produkować kosmetyki ochronne na bazie ołowiu co raczej nie mogło dobrze służyć skórze. Cieszmy się więc, że żyjemy w czasach, w których mamy wybór tak zaawansowanych kosmetyków, także i tych z filtrami!

Nawet zwierzęta wiedzą, że nadmiar słońca może być szkodliwy, choćby słonie lubią okładać się warstwami błota by w ten sposób ochronić się w pewnym stopniu przed promieniami słońca, jak widać nawet ich gruba skóra potrzebuje ochrony.

W XX wieku wszystko się zmieniło i tym razem to opalenizna stała się oznaką dobrej pozycji ekonomicznej, w końcu nie każdego było stać na wyjazd do ciepłych krajów. W tamtych czasach na nieszczęście modna była bardzo mocna opalenizna, uznawana za przejaw urody i zdrowia. Spotkałam się kiedyś z określeniem, któte utkwiło mi w pamięci, że ciemna opalenizna to "krzyk naszego organizmu przed zbyt częstym i długim wystawianiem się na działanie promieniowania UV", a wiele osób wciąż jeszcze traktuje to za oznakę urody i zdrowia. W końcu naturalnym mechanizmem obronnym naszego organizmu jest także gorączka czyli podwyższona temperatura ciała, a jakoś nikt tego nie traktuje za objaw zdrowia.

Zaś wracając do bliższych nam czasów, to jeśli chodzi o nasze Mamy to rzeczywiście nie chroniły one na codzień skóry kremami z filtrami, ale też sytuacja i warunki w jakich one żyły a wjakich my żyjemy obecnie nieco się zmieniły.

Po pierwsze nie miały one możliwości korzystania z solarium, zaś te które często się opalały bez żadnej ochrony na przykład podczas letnich wyjazdów na wczasy mają jednak tego efekty w postaci licznych pieprzyków lub bardziej zniszczonej skóry. Takim powszechnie podawanym przykładem jest aktorka Brigitte Bardot, która w młodości była piękną kobietą, uwielbiającą się opalać. Jej obecny wygląd jest dobrym przykładem, że to właśnie UVA są odpowiedzialne za starzenie się skóry, w jej bowiem czasach wszystkie kremy ochronne chroniły tylko przed promieniami UVB. Co prawda nie mam pewności czy wogóle używała ona jakichkolwiek kremów ochronnych, tak więc można stwierdzić ogólnie, że zbyt częste opalanie i ciemna opalenizna prowadzi po latach do niezbyt pieknie wyglądających efektów. Natomiast te spośród naszych Mam, które raczej unikały nadmiaru słońca, nie paliły papierosów, mają pewnie skórę w dużo lepszej kondycji.

Filtry w kosmetykach

Czemu więc my mamy tak zwracać uwagę na obecność filtrów w kremach do codziennej pielęgnacji, czy rzeczywiście jest to tak istotne?

Odpowiedzią jest druga sprawa, a mianowicie w miarę rozwoju techniki i postępu my żyjemy teraz w bardziej zanieczyszczonych i szkodliwych warunkach środowiska. Stan wody w dużych miastach daje wiele do życzenia, wiele z nas nawet już nie może myć twarzy wodą z kranu, co dawniej się raczej nie zdarzało. Często jadamy bardziej przetworzoną, "chemiczną" żywność, wiele z nas bierze tabletki antykoncepcyjne, wiele osób korzysta z solarium, wiele z nas spędza dużo czasu przed monitorem komputera, pracuje w klimatyzowanych, oświetlanych świetlówkami pomieszczeniach, a nawet świetlówki emitują co prawda małe, ale zawsze jednak - dawki promieni UVA. W dodatku pojawił się też pogłębiający się problem "dziury ozonowej", co sprawiło, że do powierzchni Ziemi zaczyna docierać zwiększona ilość promieni UV niż dawniej.

Wszystko to odbija się także na stanie skóry. Czynniki te sprawiły, że nasza skóra stała się uwrażliwiona, alergiczna, przesuszona, a tym samym bardziej podatna na działanie promieni słonecznych. To tłumaczy dlaczego czasem skóra dwudziestolatki może sprawiać więcej kłopotu i problemu niż skóra czterdziestolatki. To jest także powodem, dla którego już nawet młoda kobieta potrzebuje ochrony jaką dają kosmetyki, a na przykład wiele z naszych Mam zaczęło stosować pierwsze kremy dopiero zbliżając się do 40-stki. Oczywiście to jeszcze nie znaczy, że musimy kupować mnóstwo preparatów pielęgnacyjnych, to akurat robimy bardziej nie z potrzeby, ale dla przyjemności. W każdym razie kupując kolejny krem do twarzy, myślę, że warto zwrócić uwagę na obecność w nim skutecznych filtrów ochronnych. Tym bardziej, że ponieważ to promieniowanie UV (a głównie UVA) jest aż w ponad 80 % przyczyną starzenia się skóry i powstawania zmarszczek, dlatego filtry ochronne to jeden z najskuteczniejszych składników przeciwzmarszczkowych. Według mnie choćby najlepszy i najdroższy krem na dzień, nie ochroni nas przed niszczącym działaniem promieniowania słonecznego i nie będzie skutecznie przeciwdziałał starzeniu się skóry jeśli nie będzie zawierał skutecznych filtrów anty-UVA i UVB. Używając przez cały rok kremów ze skutecznymi filtrami, możemy opóźnić pojawienie się zmarszczek i zapewnić sobie lepszy wygląd skóry.

Kremy z filtrami przydadzą się także osobom spędzającym wiele godzin w pracy przed komputerem, w klimatyzowanych i sztucznie oświetlanych pomieszczeniach.

Ktoś może stwierdzić, że dlaczego tylko kobiety muszą używać systematycznie kremów ochronnych, mężczyźni tego nie robią i jakoś tak źle nie wyglądają. Otóż skóra kobiet ma nieco inną budowę, zawiera mniej kolagenu, jest delikatniejsza i cieńsza, w związku z tym bardziej podatna na niszczące działanie promieni słonecznych, stąd wymaga bardziej troskliwej ochrony.

Rak skóry

Codzienna ochrona skóry twarzy, szyi i dekoltu za pomocą preparatów pielęgnacyjnych z filtrami zapewnia nam przede wszystkim jak nadłuższą, dobrą kondycję skóry, warto o tym pomyśleć już przed 20 rokiem życia i także w młodym wieku zwracać uwagę na obecność filtrów w kremach, a przede wszystkim nigdy nie opalać się bez zabezpieczenia. Natomiast troskliwa ochrona skóry podczas opalania zapewnia nam oprócz zapobiegania fotostarzeniu się skóry także zmniejszenie groźby raka skóry.

Dane na temat zachorowalności na raka skóry są alarmujące, przyczyniło się to tego kilka spraw m.in.:

  • "Dziura ozonowa", której skutki są najbardziej odczuwalne w Australii, stąd też odnotowano tam tak wiele przypadków raka skóry i to często u bardzo młodych osób. Warstwa ozonowa występuje w atmosferze na wysokości 20-25 km, a jej zadaniem jest utrudnienie przenikania na powierzchnię Ziemi zbyt dużych dawek promieni UV. Wskutek emisji do atmosfery substancji przemysłowych powodujących rozkład ozonu, warstwa tego gazu zmniejszyła się w ciągu ostatnich 15 lat średnio o 5 %. Niby to mało, ale niekorzystne efekty są niestety duże.
  • Wspominałam już o tym, że paradoksalnie od kiedy pojawiły się preparaty z filtrami anty-UVB wzrosła ilość przypadków raka skóry. Wszystko dlatego, że używając kremóch ochronnych, ludzie poczuli się pewnie i bezpiecznie. Dzięki filtrom anty-UVB skóra tak szybko nie ulagała poparzeniom, co sprawiło, że mogli oni przebywać coraz dłużej na słońcu mając pozorne wrażenie, że są całkowicie chronieni przed niekorzystnym działaniem słońca. Prawda jest jednak taka, że w zasadzie żadne filtry nie są w stanie ochronić skóry w 100 %., nawet tzw. blokery. Teraz już wiemy, że za powstawanie raka skóry głównie odpowiedzialne są promienie UVA, ale oczywiście wszelkie przypadki intensywnego poparzenia skóry wywołanego słońcem, za które odpowiedzialne są promienie UVB, mogą także zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia raka.
  • Jako jedną z przyczyn podaje się także to, że w porównaniu do sposobu ubierania popularnego na początku XX wieku, z czasem nasze stroje zwłaszcza latem stały się bardziej skąpe, zaczęliśmy odsłaniać coraz więcej ciała. W związku z tym większa powierzchnia ciała jest teraz stale poddawana działaniu promieni słonecznych.

Kto jest szczególnie narażony na wystąpienie raka skóry?

  • Osoby mające więcej feomelaniny czyli charakteryzujące się jasną karnacją, skłonnością do występowania piegów i włosami o rudawym zabarwieniu. U tych osób występuje większe ryzyko powstawania raka skóry po wpływem promieniowania UV, dlatego, że feomelanina pod wpływem UV ulega rozkładowi i w wyniku tego powstają produkty o właściwościach mutagennych czyli sprzyjających tworzeniu zmian nowotworowych w skórze.
  • Osoby, których członkowie najbliższej rodziny chorowali na czerniaka., co wynika ze skłonności genetycznych.
  • Osoby o licznych (powyżej 50) znamionach, pieprzykach i przebarwieniach na skórze.
  • Osoby z dużymi znamionami wrodzonymi, których średnica przekracza 2 cm.
  • Osoby, które doświadczyły trzy lub więcej oparzeń słonecznych II stopnia (z tworzeniem pęcherzyków) przed upływem 20 roku życia.
  • Osoby często wystawiające się na działanie promieni słonecznych bez żadnego zabezpieczenia oraz często opalające się w solarium.

Pamiętajmy, że każde poparzenie słoneczne to kolejny punkt na niekorzyść. Najgorsze są poparzenia jakie miały miejsce w dzieciństwie przed 18 - 20 rokiem życia. Dlatego wszystkie mamy powinny podejść do tej sprawy szczególnie troskliwie, bo w tym wypadku wiele zależy od nich.

Małe dzieci do 6 miesiąca nie powinny być wystawiane na intensywne działanie promieni słonecznych. Powinno się unikać spacerów w godzinach najbardziej intensywnego nasłonecznienia czyli między 10-11 rano a 15 po południu oraz starać przebywać z dzieckiem jak najwięcej w cieniu a nie w pełnym słońcu. Należy chronić dzieci kremami o wysokiej protekcji, najlepiej opartymi wyłącznie na filtrach mineralnych. To prawda, że smarowanie takich kilkulatków to ciężkie zadanie, niektórzy pediatrzy radzą, by sprawić maluchowi oddzielną tubę z kremem, wtedy poczuje się bardziej dorosły.

Jeszcze starszym dzieciom można kupić coraz częściej dostępne preparaty ochronne, które dają efekt zabarwionej na przykład na czerwono czy niebiesko skóry, aplikacja takich kremów może okazać się niezłą zabawą czyli połączy się przyjemne z pożytecznym.

Jeśli chodzi o nastolatki, zwykle trudno je przekonać do chronienia się emulsjami z filtrami podczas opalania. W tym przypadku wszystko w rękach rodziców, ktorzy już od wczesnych lat powinni wpajać dziecku, że ochrona słoneczna jest niezbędna. Jeśli chodzi o młode dziewczyny, to coraz wcześniej interesują się one stosowaniem kosmetyków, tak więc apel do Mam, by jeśli kupują swym córkom kremy pielęgnacyjne czy do opalania zwracały uwagę na obecność filtrów i starały się uwrażliwić swe córki na kwestię ochrony słonecznej.

Podobne teksty