Pomoc ofiarom przemocy

Pomoc ofiarom przemocy

Rozmowa z Markiem Prejznerem z Polish American Association w Chicago nt. Programu Pomocy Sprawcom Przemocy (Partner Abuse Intervention Program)

Monika Rzeczkowska: Kiedy usłyszałam o programie pomocy sprawcom przemocy nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest to pionierskie przedsięwzięcie.

Marek Prejzner: W Polsce na pewno tak, nie było mnie tu przez osiem lat ale wiem, ze nieliczne osoby dopiero zaczynają pracę ze sprawcami przemocy. Tak na pewno jest to pionierskie przedsięwzięcie.

M. Rz.: A jak w tym zakresie wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych?

M. P.: Z tego co ja wiem, w Stanach program ma już ponad dwudziestoletnia historię. Jest to ruch, który zainicjowały kobiety, które były poszkodowane w swoich związkach. Stopniowo on rozwijał się, obejmował pomoc kobiecie- pomoc w postaci dania jej zastępczego mieszkania, schroniska, pomoc finansową i terapeutyczną a później na podstawie doświadczeń z tymi kobietami postanowiono pracować też ze sprawcami tych przestępstw. Opracowano program pracy ze sprawcami przemocy w domu.

M. Rz.: Jakie są główne filary tego programu?

M. P.: Główne filary to po pierwsze: takie zachowanie jest zachowaniem wyuczonym, które można zmienić, nie jest chorobą, nie jest czymś co jest niepoddawalne zmianie czy korekcji. Ktoś kto nauczył się używać przemocy, może się tego oduczyć- to jest pierwsze założenie. Drugie jest takie, że mężczyźni, którzy używają przemocy robią to po to, by kontrolować swoją partnerkę i dominować nad nią. Jest to związane z ich systemem przekonań, które wynieśli z całego swojego życia, z rodziny, z grupy rówieśniczej, ze szkoły, z tego wszystkiego co wpływało na formułowanie ich przekonań. Przekonania te kształtowały się w procesie socjalizacji, a zatem jeżeli się tego nauczyli, można też próbować oduczać pokazując inne możliwości współżycia- możliwości partnerskie.

To są chyba dwa najważniejsze założenia.

M. Rz.: Z tych założeń zapewne wynikają konkretne cele, które sobie stawiacie przystępując do realizacji programu dla sprawców przemocy w rodzinie.

M. P.: Autorzy koncepcji, którą realizujemy, określili te cele. Podstawowym celem programu jest pomoc takiemu mężczyźnie w rozpoznaniu przyczyn i skutków jego zachowań, pomoc w dokonaniu zmiany tych zachowań. Następnym celem jest nauczenie nowych technik, które mają charakter partnerski. Ponadto przekazanie jasnego i wyraźnego komunikatu, że używanie przemocy jest społecznie nieakceptowane i jest przestępstwem.

M. Rz.: Program obejmuje pracę nad zmianą przekonań. Jest to chyba niezwykle trudne zadanie chociażby z racji ich nieuświadamianego czy stereotypowego charakteru.

M. P.: Mężczyźni wynoszą z tradycji kulturowej przekonania o używaniu przemocy wobec partnerki. Kultura przez wiele lat akceptowała dominację mężczyzn, uczyła całe społeczeństwo tego jaka jest rola mężczyzny, jak jest rola kobiety, kobieta nie miała żadnych praw, była ustawiana niżej w tej hierarchii niż mężczyzna. Tak są wychowani mężczyźni, takie mają przekonania.

M. Rz.: To prawda, jak zatem uwolnić mężczyzn od tego kulturowo usankcjonowanego bagażu przekonań?

M. P.: Po pierwsze należy temu mężczyźnie pokazać i wyraźnie uświadomić posiadanie takich przekonań. Oni żyją z takimi przekonaniami, ale niejednokrotnie nie są ich świadomi, nie do wszystkich się przyznają. Już bowiem samo przyznanie się do przekonań może prowadzić do chęci ich zmiany. Jeżeli zorientujemy się, że akceptuje przekonanie o tym, że kobieta w małżeństwie nie może być zgwałcona, jeżeli tego głośno nie wypowiem, mogę milcząco uznawać, że to jest w porządku. Natomiast jeżeli to wypowiem, uświadomię sobie, że to mnie dotyczy, to większość mężczyzn, mam nadzieję, zmieniła by takie przekonanie. Drogą, którą proponuje się w programie jest droga po pierwsze pokazania tego, że część tych przekonań wynika z mitu, ze stereotypu. Proponuje się zatem tym mężczyznom drogę krytycznego myślenia, zastanawiania się nad tym jakie są moje prawdziwe przekonania, jaka jest rzeczywista relacja pomiędzy nim a kobietą z którą żyje. Chodzi o to, żeby on odpowiedział sobie szczerze na pytanie jaka jest rola mężczyzny oraz do czego jemu jako mężczyźnie jest w życiu potrzebna kobieta. Ta droga jest drogą odrzucania stereotypów, które nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.

M. Rz.: Porozmawiajmy teraz o postawie mężczyzn, którzy trafiają do takiego programu. Jak można ocenić stopień ich gotowości do dokonania zmiany własnej postawy?

M. P.: Ich postawa charakteryzuje się po pierwsze zaprzeczaniem jakoby użyli przemocy, obwinianiem partnerki o sprowokowanie, pomniejszaniem tego co zrobił, utrzymywaniem, że to nie jest przemoc, to miało miejsce tylko jeden raz, że on tego nie chciał. Ogólnie, mężczyźni ci bronią się przed zmianą, bronią się przede wszystkim przed przyjęciem odpowiedzialności za to co zrobili.

M. Rz.: Czy w czasie trwania programu ich postawa ewoluuje? Może raczej powinnam zapytać jak szybko obserwuje się pierwsze zmiany?

M. P.: Tak i nie, tzn. jedni zmieniają swoje nastawienie, inni nie. My staramy się to robić w czasie pierwszych spotkań indywidualnych, czyli staramy się od razu uświadomić takiemu mężczyźnie, że to on jest odpowiedzialny za to co zrobił. Jeżeli on twardo i konsekwentnie zaprzecza, to po prostu nie przyjmuje się go do programu i wówczas on otrzymuje informacje od swojego adwokata, że będzie musiał ponosić konsekwencje tego zaprzeczania. Po takiej rozmowie zazwyczaj powraca i przyznaje się- to jest moment kiedy możemy przystąpić do realizacji programu.

M. Rz.: Rozumiem, że punkt zwrotny jest już na samym wstępie kiedy zrozumie, że alternatywą jest pobyt w więzieniu jako konsekwencja popełnionych czynów przemocy.

M. P.: Tak, wtedy przynajmniej werbalnie przyznaje, że popełnił te czyny. To jest początek procesu zmiany.

M. Rz.: Teraz zadam nieco przekorne pytanie- rodzina stanowi swoisty system naczyń połączonych, zachowanie jednej osoby wpływa na zachowanie pozostałych. Jeżeli ta rodzina okazuje się być dysfukcjolnalna to dlaczego implicite przyjmuje się założenie o odpowiedzialności mężczyzny za taki stan? Być może należałoby poddać oddziaływaniom terapeutycznym całą rodzinę? Co uzasadnia decyzję o skierowaniu mężczyzny do udziału w programie edukacyjnym?

M. P.: Jeżeli chodzi o problemy, które występują w rodzinie, jeżeli rodzina ma ochotę na to, są różnego rodzaju terapie rodzinne, które mogą uzdrowić taką rodzinę. Nie dotyczy to jednak sytuacji kiedy jedna ze stron jest przestępcą czyli użyła siły fizycznej żeby rozwiązać napięcie, czy problem w rodzinie. Wtedy taka osoba, w 95% są to mężczyźni, musi ponieść konsekwencje tego co zrobiła. Jedną z tych konsekwencji jest nauczenie się tego jakie były przyczyny tych zachowań oraz co i jak można zrobić by te zachowania zmienić. Jeżeli mężczyzna z sukcesem kończy taki program, wówczas może ze swoją partnerką zdecydować się na terapię rodzinną, która jest następnym krokiem i może rozwiązać inne problemy. Nie można natomiast tego łączyć.

M. Rz.: Czy uczenie się tych nowych umiejętności jest dla nich trudne?Czy można wskazać te, które

M. P.: Muszę trochę pomyśleć teraz.Myślę, że na pewno mają spore kłopoty z wyrażaniem uczuć. To jest coś, co jest dla nich bardzo trudne i osiągają pewien postęp ale niewielki. To co jest zwykle ważne w związku, to żeby z drugą osobą była otwarta komunikacja o uczuciach, o emocjach. Ta funkcja jest u nich całkowicie zablokowana, mają z tym duży problem i jest im trudno się tego nauczyć.

M. Rz.: Jaka postawa prowadzącego zwiększa efektywność nauczania?

M. P.: Ja mogę tutaj mówić tylko o sobie ponieważ nie obserwowałem pracy innych grup.

M. Rz.: Bardzo proszę.

M. P.: Moje doświadczenia są takie, że to co pomaga, to przede wszystkim przekazanie komunikatu, że oni jako ludzie są w porządku, że są normalnymi, zdrowymi ludźmi, zasługują na szacunek i wszystko to co człowiek powinien otrzymywać. Natomiast muszą tez otrzymać jasny i wyraźny komunikat, że ich zachowanie polegające na użyciu przemocy fizycznej jest społecznie nieakceptowane, jest karalne i że mają wybór- zmienić to zachowanie albo ponosić konsekwencje tych zachowań jeżeli w przyszłości ich nie zmienią. Ci mężczyźni czują się bardzo rozżaleni, pokrzywdzeni, często są obciążeni używaniem przemocy w stosunku do nich przez ich rodziców. Nie należy ich też obciążać za ten bagaż poglądów jaki wynieśli z domu, szkoły, grupy rówieśników. To nie oni są autorami tych przekonań, które przyjęli. Trzeba ich szanować, respektować, współczuć im ale jednocześnie być zdecydowanym niezwykle, pokazywać im wszystkie mechanizmy, które prowadzą do tego, że unikają odpowiedzialności. Poza tym należy być konsekwentnym w tym by nie pozwalać im na tworzenie atmosfery plotkowania, lekceważenia, dowcipkowania nt. tego co jest przedmiotem tych zajęć, nt. kobiety, której nie szanowali. Oni musza się nauczyć, że jeżeli sami chcą być szanowani, powinni szanować innych ludzi.

M. Rz.: Co w pracy ze sprawcami przemocy przysparza prowadzącemu największych trudności?

M. P.: Jedną z takich trudności, ale podkreślam to jest moja obserwacja, jest konieczność ogromnej elastyczności żeby dostosować się do poziomu intelektualnego tych ludzi. Umieć dotrzeć, porozumieć się z nimi. Wiele z tych osób intelektualnie jest na niskim poziomie- nie mieli możliwości uczyć się albo po prostu nie chodzili do szkoły, czasami mają zmiany dokonane długoletnim nadużywaniem alkoholu. To są sytuacje trudne, które prowadzący może przekroczyć ale wymaga to od niego dużo wysiłku, inwencji, pomysłowości.

M. Rz.: Życzę zatem wielu pomysłów w docieraniu do tych osób i dziękuję za rozmowę.

Podobne teksty