Bezsenność trzeba leczyć pod kontrolą lekarza

Bezsenność trzeba leczyć pod kontrolą lekarza
Rozmowa z prof. dr. hab. med. Zbigniewem Nowickim z Zakładu Psychiatrii Biologicznej w Katedrze Chorób Psychicznych AM
w Gdańsku

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Panie Profesorze, ile osób na świecie choruje na bezsenność?

prof. Zbigniew Nowicki: Szacunki Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) podają, że z powodu bezsenności cierpi około jedna trzecia populacji świata.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: A jak sytuacja kształtuje się w Polsce?

prof. Zbigniew Nowicki: W Polsce jest podobnie. W badaniach przeprowadzonych w 2000 roku odsetek cierpiących na bezsenność wynosił 34 proc. Niestety, w stosunku do badań poprzednich obserwujemy, że problem narasta.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Czy bezsenność jest poważną chorobą?

prof. Zbigniew Nowicki: Tak. Istnieją postacie bezsenności, które są zapowiedzią poważnej choroby. Wszyscy doświadczamy też bezsenności okazjonalnych, takich, które związane są z naszym stanem emocjonalnym. Mogą one wystąpić na przykład wtedy, gdy mamy jakieś zmartwienie.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: A zatem, których postaci bezsenności na pewno nie powinniśmy lekceważyć?

prof. Zbigniewem Nowickim: Najbardziej powinniśmy obawiać się bezsenności, która przejawia się we wczesnym rannym budzeniu. Jest to jeden z objawów różnicujących tak zwane depresje endogenne, które wiążą się nawet z ryzykiem utraty życia. Natomiast inne typy bezsenności, zwłaszcza te, które charakteryzują się trudnościami w zasypianiu, są zwykle natury nerwicowej i nie niosą ze sobą zagrożenia dla życia. Nie oznacza to jednak, że możemy je lekceważyć. Zawsze warto skonsultować swój problem z lekarzem.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Jakie mogą być konsekwencje bezsenności?

prof. Zbigniew Nowicki: Z bezsennością wiążą się poważne koszty społeczne i ekonomiczne. Osoby cierpiące na zaburzenia snu częściej korzystają z usług medycznych, częściej są nieobecne w pracy, pracują mniej wydajnie, rzadziej awansują. Udowodniono także wpływ bezsenności na wypadki drogowe czy przy pracy. Dolegliwość ta wpływa również znacząco na ogólne pogorszenie stanu zdrowia.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Czy znane są badania na temat kosztów ekonomicznych bezsenności?

prof. Zbigniew Nowicki: Z amerykańskich obliczeń wynika, że tamtejsze społeczeństwo poniosło w jednym z analizowanych lat koszty bezsenności szacowane na 92-107 mld dolarów. Z tego około 40 mld to koszty spadku wydajności pracy, 17-27 mld - wydatki z tytułu różnego rodzaju wypadków komunikacyjnych, a 15,4 mld - koszty bezpośrednie leczenia bezsenności. Jak widać, skala problemu jest ogromna. Choć nie ma polskich danych na ten temat, z pewnością bezsenność wiąże się ze znacznymi kosztami ekonomicznymi również w naszym kraju.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Kiedy możemy stwierdzić, że jesteśmy chorzy na bezsenność? Jakie są objawy choroby?

prof. Zbigniew Nowicki: Obowiązująca do niedawna definicja mówiła, że bezsenność musi się przejawiać trudnościami w zasypianiu albo utrzymywaniu snu lub we wczesnym rannym budzeniu. Objawy te miały występować przynajmniej trzy razy w tygodniu przez co najmniej miesiąc. Obecnie w definicji bezsenności decydujący jest element subiektywny, czyli samopoczucie pacjenta.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Czy z bezsenności można się wyleczyć? Co jest najważniejsze w terapii?

prof. Zbigniew Nowicki: Przede wszystkim lekarz musi określić przyczynę bezsenności. W wypadku kiedy będziemy mieli do czynienia z tzw. bezsennością wtórną w stosunku do depresji, to możemy z całą stanowczością stwierdzić, że zespół depresyjny wraz objawem bezsenności ustąpi. Zdarzają się także, choć rzadko, postacie bezsenności, które są oporne na leczenie, jednakże i w tym przypadku medycyna dysponuje formami pomocy.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Mimo że diagnoza jest w przypadku bezsenności taka ważna, lekarze pierwszego kontaktu rzadko pytają pacjentów o sen. Dlaczego?

prof. Zbigniew Nowicki: To rzeczywiście problem. Niedostateczna znajomość zagadnień snu i jego zaburzeń wśród lekarzy wynika przede wszystkim z faktu, że w programie studiów medycznych temu tematowi poświęca się za mało uwagi. Podobnie jak w naszym kraju, problematyka snu i jego zaburzeń wraz ze zgubnymi skutkami dla zdrowia nie znajduje odzwierciedlenia w programach nauczania wielu krajów - o podobnym do naszego poziomie cywilizacyjnym.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Głównym przesłaniem akcji "Śpij dobrze!", która się niedawno rozpoczęła, jest hasło, że bezsenność należy leczyć pod kontrolą lekarza...

prof. Zbigniew Nowicki: Tak. Ta akcja ze wszech miar zasługuje na popularyzowanie, na oklaski...

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Czyli uważa Pan Profesor, że jest potrzebna...

prof. Zbigniew Nowicki: Bezwzględnie jest potrzebna. Pacjenci nie mówią o bezsenności, a lekarze o nią nie pytają. Problem istnieje z jednej i z drugiej strony. Dlatego nigdy nie za wiele mówienia o tej dolegliwości.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Na koniec chciałabym zapytać, czego Pan Profesor sobie życzy w życiu zawodowym w nowym roku?

prof. Zbigniew Nowicki: To trudne pytanie. Nie jestem na nie przygotowany, ale z uwagi na fakt, że przedmiotem rozmowy są sprawy związane z zaburzeniami snu, życzyłbym sobie, chociaż nie mam jeszcze zasadniczych kłopotów ze snem, żeby zaistniały warunki do tworzenia poradni zaburzeń snu. Dotychczas w Polsce jest ich zaledwie kilka, a skala problemu jest ogromna. Chciałbym także, by w sposób radykalny wzrosła świadomość, i to w całym naszym społeczeństwie, potrzeb w zakresie diagnozowania i leczenia zaburzeń snu.

Dorota Linke-Drzyżdżyk: Dziękuję za rozmowę.

Podobne teksty